Zakazywanie sprzedaży maseczek na Allegro, ustalanie maksymalnych cen. To nie tylko jest niedopuszczalne. Jest też nieetyczne. I na dobrą sprawę jest strzałem w stopę.

 

Każdy pomysł sterowania wolnym rynkiem jest zwyczajnie głupi i nigdy nie kończy się dobrze. Nigdy, never, niemals. Dość powiedzieć, że historia pokazała, że ustroje z rynkiem sterowalnym szybko zaczynały dogorywać, zaś te gdzie działała niewidzialna ręka rynku – miały się zaskakująco dobrze. Weźmy NRD i RFN. Weźmy Koreę Północną i Południową.

Jest kryzys, maseczki i rękawiczki są potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Ale co to zmienia na rynku?

 

Ktoś ryzykuje i ktoś ma…

 

Wyobraźmy sobie biznesmena, niech nazywa się Marek. Otóż Marek śledził sytuację na świecie i kiedy w Chinach zaczął szaleć koronawirus a ludzie w Polsce powoli zaczęli kupować maseczki – Marek wpadł na pomysł. Jeżeli okaże się, że wirus dotrze do Polski – popyt na te wszystkie rzeczy związane z wirusem wzrośnie.
Marek miał odłożone na czarną godzinę 10 tys. złotych. Oczywiście nie wiedział czy faktycznie popyt wzrośnie więc do ostatniej chwili nie wiedział czy zainwestować. Przez tydzień radził się żony i znajomych, nie spał po nocach. W końcu jednak kupił maseczki za ostatnie pieniądze, w końcu „kto nie ryzykuje nie pije szampana”.

 

…chyba, że ktoś mu to zabierze

 

Popyt wzrósł i Marek ucieszył się, że podjął dobrą decyzję. Nagle jednak rząd zakazał sprzedaży maseczek i rozeszły się wieści, że ma być ustalona maksymalna cena sprzedaży. Marek nie stracił, zarobił 2 tys. złotych. Zaryzykował, nie spał po nocach i zarobił tyle ile wynosi minimalna płaca brutto. Fajnie?

 

Przedsiębiorca nie jest wilkiem

 

Jak powiedział wybitny człowiek sir. Winston Churchill: „Niektórzy ludzie mają przedsiębiorcę za drapieżnego wilka, którego powinno się zabić. Inni widzą w nim krowę, którą należy nieustannie doić. Tylko niewielu rozpoznaje w nim konia, który ciągnie wóz”.

 

Zauważmy trzy rzeczy – gdyby zysk był pewny, gdyby było wiadomo, że maseczki będą potrzebne – rząd już dawno powinien je zamówić i byłoby po temacie.

Druga rzecz – gdyby Marek stracił na biznesie – nikt by mu nie zrekompensował straty.

Trzecia rzecz – biznes Marka w każdym wypadku wciąż poddawał by się prawom wolnego rynku. To znaczy, że istnieje konkurencja, która przecież może mieć niższe ceny. W tym wypadku od Marka nikt nie kupi, chyba że ten obniży ceny.  Tak właśnie działa niewidzialna ręka rynku – i to ona jest gwarantem odpowiednio funkcjonującej gospodarki.

 

Niektórym ludziom nie jest szkoda Marka. Przedsiębiorca, wyzyskiwacz, kapitalista. Tylko, gdyby nie Marek – maseczek by w ogóle nie było. I nawet jakby ktoś chciał zapłacić więcej – nie mógłby. Uważam, że takie myślenie jest niedopuszczalne. Jeżeli ktoś ryzykuje i zakłada restaurację – nikt mu nie ustala maksymalnych cen za jedzenie.

 

Chyba, że traktujemy wszystkich równo. Jeżeli coś jest potrzebne ludziom to ma być sprzedawane za darmo lub za połowę ceny. Wtedy przy następnej epidemii liczmy tylko na rząd bo nikt nie ruszy palcem, żeby ryzykować kapitał pro bono. Wtedy obłóżmy tym przepisem firmy farmaceutyczne.

Ale skończy się to tym, że one się zamkną bo po co mają robić biznes bez zysku. Ludzie nie będą mieli leków. Jestem ciekaw jak szybko skończy się świat, który znamy.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
 

Może zainteresują Cię poniższe posty?