Chyba najważniejszym, czego można się nauczyć o giełdzie to, że jest to rynek spekulacyjny. A z tym wiąże się kilka ważnych rzeczy, które regulują to, jak zachowają się akcje.

 

Giełda, akcje – to wszystko wydaje się czarną magią, zarezerwowaną dla rekinów biznesu, którzy siedzą na górnych piętrach przeszklonych wieżowców i w pocie czoła wypracowują zyski.

Co do przedstawicieli zawodu maklerskiego – jest w powyższym akapicie jakaś prawda. Jednak błędem jest myślenie o giełdzie jak o sztuce tajemnej – bo ta jest w gruncie rzeczy dosyć logiczna.

 

Czym jest akcja?

 

Nie wchodząc w szczegóły wymyślnych definicji, akcja to papier określający pewien procent, w jakim jesteśmy właścicielem danej spółki. Zarabianie na akcjach jest rozumiane najczęściej jako transakcje kupna-sprzedaży, gdzie taniej kupujemy i drożej sprzedajemy. W rzeczywistości mamy do czynienia z większym obrazem – posiadanie akcji uprawnia nas w pewien sposób do głosu w prawach spółki i w pewien sposób do pobierania dywidenda – stosownego procentu w zyskach.

 

Faktem jest jednak, że najczęściej kupowane przez pojedynczą osobę akcje są kroplą w morzu akcji wyemitowanych i uprawnienia do głosu są żadne, a ewentualna dywidenda praktycznie zerowa (jeżeli jest w ogóle wypłacana). Ale oczywiście wszystko zależy od procentu/ilości akcji, jakie posiadamy.

 

Po co ludzie kupują akcje spółek?

 

Żeby zarobić. Ale może przejdźmy do podstaw. Ludzie kupują akcje (prawo do bycia współwłaścicielem) po danej cenie, ponieważ przewidują (lub po prostu mają nadzieję), że z biegiem czasu firma się rozwinie i zyska na wartości. Wtedy w teorii można być częścią dużego przedsiębiorstwa i na tym zarabiać.

 

W praktyce giełdowej – wraz ze zwiększeniem wyceny firmy rośnie wartość akcji, więc akcję można drożej sprzedać.

 

Wycena a wartość firmy

 

Wycena firmy to, w uproszczeniu, cena za 100% akcji. Czyli jeżeli mamy milion akcji po 100 zł – firma jest wyceniania na 100 milionów zł.

Wartość firmy to zaś, również w uproszczeniu, wycena jej aktywów np. fabryki, maszyn, praw autorskich, patentów etc.

 

Należy zapamiętać, że wartość i wycena firmy to dwie różne rzeczy. Była wszak w historii takie sytuacje, że biznes był wyceniany poniżej wartości. 

Czyli przykładowo – firma miała u siebie na koncie bankowym (sic!) załóżmy, 10 milionów $ plus inne aktywa, a można było kupić 100% jej akcji za 6 milionów.

 

Akcje = nadzieja

 

Dochodzimy do meritum, czyli do tego, skąd się bierze cena akcji. Cóż – ze spekulacji.

 

W ekonomii mamy tzw. prawo popytu i podaży. Generalnie chodzi o to, że, co do zasady:

  • w prawie popytu – im więcej osób chce coś kupić, tym towar jest droższy
  • w prawie podaży – im więcej towaru jest na rynku, tym jest tańszy.

 

Na czym więc polega spekulacja? Jeżeli wiele osób wierzy, że wycena firmy wzrośnie to kupuje akcje. Więc cena akcji rośnie (samospełniająca się przepowiednia). Jeżeli wiele osób wierzy, że wycena spadnie, to akcje sprzedaje, a cena akcji maleje (znowu samospełniająca się przepowiednia).

Cała magia (i zarabianie) polega na tym, że kupić akcje, kiedy są tanie i sprzedać, kiedy są drogie.

 

Także wracając do omawianej „spekulacji” – żeby firma miała wysoką wycenę nie jest niezbędne to, że będzie sobie dobrze radziła. Ważne jest to, że ludzie myślą, że będzie sobie dobrze radziła. Analogicznie sprawa wygląda ze spadającą wyceną.

 

Cyberpunk 2077 a akcje CD Projekt RED

 

Teraz przechodzimy do obiecanego przykładu. Jak można zobaczyć na wykresach giełdowych, akcje CD Projektu pikowały w górę w zasadzie aż do premiery gry, która miała stać się kolejną gwiazdą w portfolio studia. Była tak dlatego, że ludzie obstawiali (mieli nadzieję), że gra będzie hitem, więc akcje pójdą do góry. Tak się jednak nie stało.

 

Okazało się, że Cyberpunk 2077 ma bardzo dużo błędów i kiepsko działa na konsolach starszej generacji. To spowodowało lawinę, do której dożyło się SONY, które usunęło grę ze swojego sklepu Playstation Store.

 

Inwestorzy, więc w strachu przed:

a) spadkiem wartości firmy;

b) spadkiem wyceny firmy (bo inni zaczną sprzedawać)

zaczęli sprzedawać akcje, które zgodnie ze wspomnianym już mechanizmem samospełniającej się przepowiedni – faktycznie poszły w dół.

 

Teraz akcje się wahają – a wahania są bardzo duże, bo sięgają nawet 10% dziennie. Wahają się, bo niektórzy sprzedają (przed strachem przed większą obniżką), a inni kupują, mając nadzieję kupić na przecenie i później (kiedy się wszystko unormuje) sprzedać papiery z zyskiem. Do tej grupy zaliczam się i ja.

 

Moje zdanie – o akcjach CDPR i o samym Cyberpunk 2077

 

Moje zdanie zostało właściwie przedstawione – akcje wciąż pozostają oderwane od wartości firmy. Jest to rynek spekulacyjny. Moim zdaniem akcje i tak by spadły po premierze, nawet jakby gra okazała się sukcesem… ale wtedy zapewne mniej. Ale spadły by i tak, bo większość inwestorów chciała zrealizować zyski (czyt. sprzedać akcje) w momencie najwyższej wyceny (właśnie w dniach około-premierowych). Widać to zresztą na wykresach giełdowych – CD Projekt RED zaczął tracić jeszcze przed premierą.

 

A co do Cyberpunk… jestem szczęśliwym posiadaczem konsoli nowej generacji tj. PS5. I tutaj wszystko śmiga, chociaż są pewne niedociągnięcia. Gra jest moim zdaniem fantastyczna i kochamy się chyba z wzajemnością. Ponad 60 godzin gry za mną… i czekam na dodatki. A studiu życzę wszystkiego dobrego – po pierwsze dlatego, że to nasi rodacy. Po drugie – bo robią świetne gry. Po trzecie – bo zainwestowałem w ich akcje.

 

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
 

Może zainteresują Cię poniższe posty?