Lubisz, nie lubisz? Teraz to nieistotne. Bo Patryk Vega odkrył klucz do oglądalności i do pieniędzy. Jak? Działa zgodnie z koncepcją zarządzania marketingowego, którego postulatem jest: „dostarcz klientowi to, czego ten oczekuje”.

 

Nowy film Patryka Vegi – „Pętla” ma lepsze otwarcie i sprowadza do kin więcej ludzi niż rewelacyjny (przynajmniej moim zdaniem) „Tenet” Christophera Nolana. Można obiektywnie stwierdzić, że zagraniczna pozycja jest filmem lepszym, przyjmując za jednostki jakości m.in.: fabułę (jej złożoność i spójność), grę aktorską, oprawę wizualną, efekty specjalne.

 

Dlaczego więc mamy takie, a nie inne frekwencje / wyniki sprzedaży? Cóż… to bardzo ciekawa lekcja o marketingu.

 

Wszystko czego widz chce

 

Oglądając filmy Vegi można odnieść wrażenie, że powstają one tak jakby w „fabryce filmów” – szybka produkcja, podobna specyfikacja, w miarę stały skład aktorski, kontynuacja osiągającego sukces filmu – w postaci seriali. Celem fabryki jest uzyskanie możliwie wysokiego zysku. Aby taki zysk osiągnąć należy zadbać o ekonomię skali (o czym przed chwilą wspomniałem) jak i o trafienie nie tyle w gusta, co w potrzeby klientów.

 

Klient, konsument filmów Patryka Vegi, chce kontrowersji. Chce niepoprawności. Chce seksu, brutalności, „niesmacznych żartów”. Wiele hejterów, mimo bojkotowania filmów, chodzi do kina, aby je obejrzeć. Mogą wtedy coś skrytykować, powiedzieć „a nie mówiłem?”.

Wiele osób idzie z ciekawości – bo zastanawiają się czym tym razem reżyser zaszokuje. Poza tym, tematy są chodliwe, a zwiastuny pełne emocji.

 

Odbiorca filmów Patryka Vegi chce emocji, chce zaspokojenia ciekawości. Lub po prostu ma ochotę obejrzeć coś – nie w celach zaspokojenia artystycznego głodu, czy też osiągnięcia katharsis. Pragnie po prostu nieskomplikowanej rozrywki. Chce zapomnieć o problemach dnia codziennego, odstresować się i oddać się swoistemu „guilty pleasure”.

 

Celem marketingowca jest zaspokojenie potrzeb

Jak widać Patryk Vega zaspokaja potrzeby.

 

Mainstream czy premium?

 

Wymień 5 marek kawy. Jeżeli nie jesteś niszowym klientem, znawcą kawy – zapewne wymienisz te ogólnie znane. Jeżeli przejdziesz się alejką z żelami pod prysznic w hipermarkecie – większość brandów, jakie spotkasz to będzie mainstream. Mainstream czyli produkty głównego obiegu, relatywnie tanie, znane i dostępne. To one generują największą sprzedaż.

 

Oczywiście w internecie czy w specjalistycznych sklepach znajdziesz produkty premium, produkty niszowe, ekskluzywne. Będą droższe, ale zapewne ich jakość będzie świetna, niedościgniona dla produktów mainstreamowych. Ta jakość się sprzedaje i może zapewnić właścicielom ogromne zyski; właściwie marki luksusowe też mogą być dobrze znane (np. perfumy Tom Ford). Jednak nie jest to główny obieg – jak sama ich nazwa wskazuje.

 

Ludzie nie zawsze chcą produktu luksusowego. Podobnie jest z filmami. Kojarzysz „Śmierć w Wenecji” z „Chłopaki nie płaczą”? Ciekawostka – to podobno bardzo dobry film. A że nudny… Ja zresztą oglądałem wiele pozycji Oscarowych i Ty pewnie też. Nie wiem czy się zgodzisz, ale moim zdaniem przez niektóre ciężko przejść; ale wciąż ze względu na fabułę czy grę aktorską są uznawane za rewelacyjne, budujące, przełomowe.

 

Być może filmy Vegi nie mają ambicji znaleźć się na prestiżowych galach filmowych. One mają być oglądane – i są. A Patryk Vega idealnie zaspokaja potrzeby widzów – a to czyni go świetnym marketingowcem.

***

 

Posłowie

 

Dzisiejszy post jest analizą pod względem marketingowym. Nie oceniam walorów artystycznych, nie mówię czy warto iść na „Pętlę”, czy też nie. Nie jestem też wróżką więc samych ambicji i celów polskiego reżysera nie znam – może są zupełnie inne niż opisałem? Któż to wie 😉

 

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
 

Może zainteresują Cię poniższe posty?